Army Tales: Left or Right?

Opowieści wojskowe: w lewo czy w prawo?

Lato 2021 roku; tym razem w obozie wojskowym. Jest późna noc lub wczesny poranek, w zależności od punktu widzenia. Niezliczone pary stóp zmierzają w kierunku jeziora pod osłoną ciemności. Kilka oddziałów zwiadowczych dociera w tym samym czasie do skrzyżowania, które wydaje się dość nieistotne, ponieważ obie drogi biegną wokół jeziora i kończą się w tym samym miejscu, które prowadzi do następnego punktu orientacyjnego.

Nasz nawigator lądowy, jeden z dwóch członków oddziału, którzy nie są jeszcze śmiertelnie zmęczeni, pyta cicho:

„Którą drogą powinniśmy iść?”.

Zostałem dowódcą oddziału, co oznacza, że muszę trochę pomyśleć, więc odpowiadam nieco zirytowany:

„Co to ma za znaczenie, obie prowadzą w to samo miejsce”.

Przez chwilę patrzy na mapę i odpowiada:

„Tak... tak, rzeczywiście... Więc wybierzemy lewą?”

Patrzę na odbicie księżyca na powierzchni spokojnego jeziora.

„Wybierzmy prawą, inna grupa poszła już w lewo”.

Oddział cicho akceptuje moją decyzję i wstaje, aby kontynuować marsz nieco ociężałymi krokami. Widoczność jest dość słaba, a jedynym źródłem światła podczas tego polowania, w którym to my jesteśmy ścigani, był dotychczas księżyc. Teraz uzupełnia go migające światło masztu antenowego po drugiej stronie jeziora. Nadal widzę krawędzie ścieżki na tyle dobrze, że odważam się spojrzeć na niebo na chwilę.

Gwiazdy są ledwo widoczne, ponieważ poranne słońce zaczyna rzucać pierwsze promienie na horyzont, a księżyc wygląda zza zasłony chmur. Widok jest piękny, ale prawie go nie zauważam, ponieważ skupiam się głównie na zastanawianiu się, ile kilometrów pozostało do następnego punktu orientacyjnego. Cholerne długie odległości wojskowe.

Szybko oglądam się za siebie, aby upewnić się, że wszyscy członkowie oddziału są nadal ze mną. W tym samym czasie zauważam, że kilka grup za nami skręca w lewą ścieżkę.

Piętnaście minut później, gdy wraz z innym oddziałem poruszamy się ścieżką wzdłuż brzegu jeziora, nagle słyszymy coś po drugiej stronie jeziora – krzyk. I kolejny. Nagle noc ożywa odgłosami szybkiej strzelaniny. Widać odblaski wystrzałów odbijające się od powierzchni jeziora i słychać echo strzałów rozbrzmiewające dookoła. Perkele, chyba jednak wybraliśmy właściwą ścieżkę.

Po początkowym szoku członkowie naszej drużyny kontynuują podróż, cicho rozmawiając o możliwych błędach, które doprowadziły do wymiany ognia. Nie znajdując wspólnego mianownika, zadowalamy się wyśmiewaniem drużyn po drugiej stronie. Tak samo nagle, jak zaczęła się walka, tak samo nagle się skończyła. Tuż przed opuszczeniem brzegu jeziora znów panuje cisza i ciemność.

Oglądam się jeszcze raz za siebie i widzę światło na maszcie antenowym migoczące na powierzchni jeziora, po czym wracam na drogę. Wystarczy trochę wysiłku, żeby to osiągnąć.